Baner

O mnie

Lipiec 30, 2017

Swoją Yamahą w ciągu dziesięciu lat przejechałam ok. 60 tys. kilometrów. Przywiązałam się do tej marki motocykli – obecna Yamaha to już trzecia, którą bezpiecznie przemierzam Europę. Na dwóch kółkach zwiedziłam m.in. Niemcy, Danię, Litwę i Ukrainę, Rosję, Włochy. Pozwolono naszej grupie 95 motocyklistów wjechać na Plac Św. Piotra! – to było dla nas duże przeżycie i niezapomniany widok.

Najdłuższą i najtrudniejszą wyprawą był rajd do Turcji. Odwiedziliśmy wtedy Mołdawię, Rumunię, Bułgarię, Grecję, Albanię, Macedonię, Serbię, Węgry i Słowację. W mojej rodzinie motocyklowa pasja okazała się zaraźliwa. Jako pierwszy bakcyla złapał syn Maciej, który miał sukcesy w ogólnopolskich wyścigach motocyklowych. Dziś amatorsko ściga się na motocyklach i osiąga świetne wyniki. Jego hobby okazało się inspiracją także dla rodziców. Pierwszy długi rajd motocyklowy – Rajd Katyński spędziłam jako tzw. „plecak” mojego męża. Trasa wiodła m.in. przez Kijów, Lwów, Miński i Katyń – w sumie 8,5 tysiąca kilometrów w dwa tygodnie.  Wróciłam z ogromnymi wrażeniami, wtedy już wiedziałam, że chcę usiąść za kierownicą i sama spróbować. I tak się stało. Od tej pory jeżdżę na swoim motocyklu i to dużo!!!

Należę do kilku stowarzyszeń motocyklistów, ale z jednym związałam się mocniej . Jest to Międzynarodowe Motocyklowe Stowarzyszenie Pomocy Polakom Za Granicą WSCHÓD-ZACHÓD im. Witolda  Pileckiego. Wszystkich motocyklistów z tego Stowarzyszenia znam i darze dużą sympatią. Nie tylko odwiedzamy miejsca w świecie związane z Polakami, ale także pomagamy finansowo młodzieży polonijnej ze wschodu studiującej w Polsce.

Jeżdżę ostrożnie, chociaż na autostradzie lubię trochę poszaleć. Na rajdach motocyklowych, w których często uczestniczy od 30 do 100 motocykli, obowiązuje dyscyplina, bo chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo. Motocyklowe wyprawy to dla mnie doskonały odpoczynek. Porzucam codzienne obowiązki, nie muszę dbać o makijaż i fryzurę, świetnie czuję się w męskim gronie – wśród setki motocyklistów zdarzają się 3-4 kierujące kobiety. Uwielbiam poczucie swobody, które daje jazda na motocyklu i atmosferę panującą na rajdach. Można tam spotkać cudownych ludzi z całej Polski. Są prawnicy, lekarze, górnicy i biznesmeni – osoby o różnych życiorysach, w różnym wieku. Nijak ma się do nich stereotyp „dawcy nerek”, który przylgnął do motocyklistów.

Okazało się, że w Parlamencie RP są posłowie i senatorzy, których pasją jest także jazda na motocyklu i z mojej inicjatywy powstał parlamentarny Zespół ds. Motocyklistów i Quadowców. Zaraz po wakacjach odbędzie się inauguracyjne posiedzenie Zespołu. Okazuje się, że jest wiele problemów do rozwiązania sygnalizowanych przez te środowiska i mamy zamiar się nimi zająć.